Media społecznościowe rozwiązaniem, a nie źródłem kryzysów

Statystyki pokazują, że zaledwie 7 proc. kryzysów PR-owych miało swój początek w social media. Jednak w sytuacjach, kiedy kryzys toczył się również w mediach społecznościowych, te kanały okazały się bardziej łagodzić sytuację, niż ją zaostrzać.

SpencerStuart i Weber Shandwick opublikowały swoje coroczne badanie dotyczące kryzysów wizerunkowych. Raport pokazuje interesującą sytuację mediów społecznościowych: z jednej strony ich rola cały czas rośnie, są wskazywane jako największe wyzwanie stojące przed działami komunikacyjnymi, a wyższa kadra zarządzająca uważa je za najważniejszy czynnik kształtujący firmowy budżet komunikacyjny (są ważniejsze niż kryzys gospodarczy!).

Z drugiej strony, z doświadczenia dyrektorów komunikacyjnych wynika, że media społecznościowe rzadko kiedy są źródłem kryzysu – zaledwie w 7 proc. przypadków. Prawie połowa firm, które w ciągu ostatnich dwóch lat borykały się z kryzysem wizerunkowym, deklaruje, że social media nie odegrały w nim żadnej roli. Jednak 42 proc. respondentów podało wzrost zainteresowania firmą w mediach społecznościowych jako jeden z efektów kryzysu wizerunkowego. W sytuacji, kiedy social media były zaangażowane w kryzys, częściej pomagały doprowadzić do jego rozwiązania, niż zaostrzały problem.

Po kryzysie doceniają CSR

Ze spostrzeżeń już niezwiązanych z mediami społecznościowymi, ciekawym zjawiskiem jest zmiana optyki, jaka następuje w firmach po przejściu przez sytuację kryzysową. Spośród tych firm, które w ciągu ostatnich dwóch lat nie doświadczyły kryzysu, 63 proc. deklarowało, że CSR jest bardzo ważny dla ochrony ich reputacji. Wśród firm, które przez kryzys przeszły, ta grupa wzrasta do 82 proc.. Po takich doświadczeniach równie gwałtownie wzrasta chęć szkolenia zespołów komunikacyjnych w zakresie CSR oraz przekonanie co do zakorzenienia CSR w kulturze firmowej.

Fot. Rosaura Ochoa