Kompas EURO: internauci o dużych minusach i małych plusach

EURO 2012 zostało uznane za ogromną szansę dla Polski i Ukrainy – szansę na zaistnienie na arenie międzynarodowej, udowodnienie możliwości obu krajów, wszechstronny rozwój. Po EURO zostać mają pamiątki na lata – stadiony, lotniska, autostrady. Można odnieść wrażenie, że im bliżej mistrzostw tym więcej pojawiało się głosów rozczarowania i powodów do drwin. Kto i dlaczego sprzeciwia się EURO 2012? zbadał Instytutu Monitorowania Mediów, analizując zagadnienia najczęściej poruszane w związku z mistrzostwami.

1. ORGANIZACJA EURO 2012 OD KUCHNI

Najczęściej dyskutowanym tematem związanym z EURO 2012 są stadiony. Od 1 kwietnia do 23 maja napisano o nich 17,8 tys. razy. Na drugim miejscu znalazła się organizacja ruchu lotniczego i przygotowanie lotnisk – 7,7 tys. publikacji. Na kolejny pozycjach znalazły się autostrady (7,6 tys. materiałów) i kolej (3,8 tys.). Działania promocyjne to „tylko” około 800 publikacji – jednak tu znalazło się najwięcej wątków kontrowersyjnych.

 

Udział poszczególnych zagadnień związanych z organizacją EURO 2012 w całości internetowej dyskusji na ten temat.

2. KOMU EURO ZABRAŁO PIENIĄDZE?

Chleba zamiast igrzysk!
Formą protestu przeciwko finansowaniu EURO jest m.in. akcja „Chleba zamiast igrzysk”, którego symbolem jest ciasto z wymalowanym na wierzchu boiskiem piłkarskim. Zaczęło się od poznańskiego protestu przeciwko nadmiernym wydatkom na Euro 2012, przy jednoczesnych cięciach w budżecie miejskim. Aktywiści chcieli zwrócić uwagę m.in. na setki tysięcy złotych wydawane na murawę Stadionu Miejskiego. Większe protesty spod znaku „Chleba zamiast igrzysk” planowane są na 10 czerwca, już nie tylko w Poznaniu. Co ciekawe, przeciwni EURO 2012 są też kibice. Pierwszymi, którzy zabrali głos w tej sprawie, byli kibice z Lubina z nośnym hasłem „Fuck EURO, only ultras”, szybko dołączyli kibice poznańscy: „Dlaczego bojkotujemy ten turniej? A co jest w nim dobrego? Miliony złotych wyrzucone w błoto. Pobudowali stadiony i autostrady, ale wszystko to fuszerka. Przetrwają może kilka lat, a polska gospodarka będzie ten ciężar dźwigać przez kolejnych kilkanaście” – to najczęściej cytowane w mediach słowa kibiców. „Przestało mnie nieco rajcować owe EURO 2012. Chyba to będzie zabawa tylko dla niektórych” – napisał jeden z internautów. Można odnieść wrażenie, że tych „niektórych” jest coraz mniej. Na fali niechęci do mistrzostw na Facebooku pojawił się fanpage AntyEURO, „polubiony” przez 820 osób (stan z 23.05.2012 roku), na którym ogłoszono konkurs na nadruk na koszulkę wyrażający sprzeciw wobec EURO.

 

Odsetek publikacji internautów na temat poszczególnych miast organizujących EURO 2012 w całej dyskusji o miastach -gospodarzach.

Komu EURO zabiera pieniądze?
Najczęściej dyskutowaną sprawą jest finansowanie promocji Polski i miast-gospodarzy. 270 razy napisano, że pieniądze przeznaczone na promocję zostaną zabrane teatrom. Oprócz teatrów – jak wynika z materiałów internetowych – na rzecz mistrzostw stracić mają też inne wydarzenia kulturalne, m.in. z uwagi na wydatki związane z EURO nie odbędą się w tym roku Wianki w Krakowie. Około 480 tekstów dotyczyło filmów promujących poszczególne miasta. Komentarze pod publikacjami informującymi np. o spotach dla Poznania kosztujących 4 mln zł, są raczej zbliżone w treści, choć zróżnicowane w formie: „BANDYCI Z PLACU KOLEGIACKIEGO ucinają przedszkolom, żłobkom, szkolnictwu, zajęciom pozalekcyjnym, nie ma dotacji dla barów mlecznych a te k***y szastają pieniądze podatników na bzdury…postawić ich pod mur i rozstrzelać dla dobra polski”. O spotach poznańskich napisano prawie 70 razy. O Gdańsku napisano ponad 110 razy – pierwszy spot został uznany za porażkę, władze miasta szybko wyjaśniły, że został on umieszczony w sieci przez pomyłkę. 250 publikacji na temat promocji Warszawy dotyczyło głównie sytuacji teatrów, które w tym mieście są przez EURO szczególnie poszkodowane. W porównaniu z innymi miastami, promocja Wrocławia nie jest zbyt dyskusyjna.

Kontrowersje wokół promocji Polski
Na kilka dni przed EURO pojawiły się dwie dyskusyjne publikacje. Polska Organizacja Turystyczna przygotowała poradnik dla Polaków z informacjami o obcokrajowcach, żeby ich godnie przyjąć. Jak doniosły media: „Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że informacje zawarte w poradniku są wiedzą dość powszechną i niewiele wnoszą dla przeciętnego gospodarza, który miałby podejmować zagranicznego kibica”. Internauci od razu wykpili pomysł, wytykając autorom, ze poza banałami jest tam dużo błędów, np. w pisowni obcojęzycznych słów: „A błędów… w przysłowiową kur… Zwłaszcza w duńskim, szwedzkim, opisach poszczególnych krajów. Kto za to wziął pieniądze i ile? To już lepiej korzystać z wikipedii”. Dodatkowo komentujący zwrócili uwagę na fakt, iż turyści raczej nie oczekują zapewnienia im ich dań narodowych, ponieważ mija się to ideą zwiedzania. Jednocześnie media poinformowały, że UEFA umiesiła na stronie internetowej przewodniki dla obcokrajowców o Polsce i Ukrainie, z której można się dowiedzieć, że Lwów był pod Polską okupacją, pierwszym na liście najbardziej znanych lwowiaków jest Austriak Leopold von Sacher-Masoch, a jedynym znanym Polakiem, który urodził się we Lwowie, jest Stanisław Lem. Co ciekawe, dyskusja pod tym tekstem dotyczyła głównie wątku historycznego: „jak to było z tym Lwowem?”. Pojawiły się też głosy, że informacja jest nieprawdziwa, a dziennikarze szukają dziury w całym: „Rzeczpospolita przesadza. W artykule nic nie ma o polskiej okupacji Lwowa. Dalej RP pisze, że na stronie Poznania lekceważąco potraktowano Powstanie Wielkopolskie – naprawdę napisano: „…the city sparked an intense regional uprising, a spirit revived as the city also witnessed the first mass protest in the Soviet bloc”. RP narzeka też na brak dokładnego opisu Powstania Warszawskiego. Ludzie! To jest strona informacyjna na Euro 2012, po pierwsze ma być zwięźle, po drugie większości kibiców historia Polski nie interesuje – a jeśli interesuje, to poszuka informacji poza stroną o piłce nożnej!”.

3.    USTAWA O PRZEJEZDNOŚCI
„Rząd postanowił oszczędzić problemów zmotoryzowanym kibicom podczas mistrzostw Euro 2012 i z myślą o nich przygotował ustawę o „przejezdności” dróg. Sejm uchwalił ją w ostatni piątek głosami posłów PO i PSL” – poinformowały media w kilku publikacjach. Nowe przepisy mają pozwolić na jazdę po drogach dwujezdniowych – czyli autostradach i ekspresówkach – których budowa nie została jeszcze ukończona. Zdaniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych takie rozwiązanie jest sprzeczne z europejskimi przepisami. Internauci nie zostawili suchej nitki na takim rozwiązaniu problemu niewykończonych autostrad: „czy ktoś w tym kraju jest normalny / znowu prowizorka, wyrzuca sie miliardy ciężko zarobionych zl. w błoto, i do tego jeszcze wybitni wybrańcy narodu z wiejskiej wyrażają na to zgodę, nie pisze dalej szkoda nerw”. W komentarzach pojawiły się też liczne cytaty z „Misia” Barei. Sprawa odcinka A2 – a przede wszystkim spektakularnego wystąpienia jednego z podwykonawców podczas posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury, była jednym z najważniejszych zdarzeń w polskim Internecie. Nagranie pojawiło się nie tylko na portalach informacyjnych, ale też na stronach takich jak kewjk.pl, wykop.pl, linki do tych materiałów na długo zdominowały też Facebooka. W sumie na temat sytuacji podwykonawców A2 opublikowano ponad 100 materiałów w internecie.

4.    BOJKOT EURO MA WIELE TWARZY

Od 1 kwietnia do 23 maja 2012 roku słowo „bojkot” pojawiło się w internecie w kontekście EURO 2012 7,6 tys. razy. Zdecydowana większość – 4,7 tys. przekazów – odnosiło się do bojkotu mistrzostw na Ukrainie w związku z sytuacją polityczną, a zwłaszcza uwięzieniem Julii Tymoszenko. Media na bieżąco relacjonowały zmiany na giełdzie nazwisk – kto i dlaczego nie pojedzie na otwarcie mistrzostw, a kto sprzeciwia się takiej formie protestu? „Bojkot Euro2012 ma sens. Zostanie tylko Polska i Ukraina. I będziemy grać w finale!” – zauważył sarkastycznie jeden z internautów. „Trochę śmieszne są te narzekania na bojkot euro2012.Trzeba było super naiwności, jeśli ktoś myślał, że PL i UKR coś na tej imprezie zyskają” – stwierdził inny forumowicz. Sytuacja polityczna nie jest jedynym powodem bojkotu – w analizowanym okresie pojawiło się niemal 80 publikacji informujących o tym, że mistrzostwom na Ukrainie sprzeciwiają się Włosi w związku z odbywającym się tam masowym wybijaniem bezpańskich psów. Manifestacje w obronie psów odbyły się nie tylko we Włoszech – wcześniej sygnalizowano ten problem na Ukrainie oraz w Warszawie.

Liczba publikacji internetowych na temat wybranych akcji związanych z bojkotem EURO 2012.


„Inteligenci są na nie”
Przygotowanie Polski do mistrzostw, a zwłaszcza znaczne nakłady na rozwój infrastruktury oraz promocję – często przy mizernych, a w każdym razie dyskusyjnych rezultatach, wywołało wciąż narastającą falę krytyki. Głos zabrali publicyści, m.in. Dorota Gawryluk i Jacek Żakowski. „Publicystą zostaje się jak się nie powiedzie ścieżka kariery, przecież teksty publicystyczne można pisać bez podpierania się żadnymi danymi, ot bzdury, które ślina na język przyniesie. Publicystów nikt nie przygotowuje do pisania przemyślanych tekstów. Publicystów nikt nie chce bo nawet na kasę do Biedronki ich nie przyjmą bo za dużo fochów strzelają” – skomentował tę aktywność jeden z forumowiczów. Opinia Żakowskiego – „Paręset rodzin mogłoby dostać mieszkania, gdyby nie promocja Euro” – powtórzona została w internecie prawie 70 razy. Wywołała też lawinę komentarzy, często bardzo krytycznych. Internauci z reguły nie negowali poglądów publicysty, lecz ich populistyczną formę: „Chryste Panie! Narodził się kolejny populista!! A co ma piernik do wiatraka panie Żakowski?! Przypomina mi to czasy – kiedy pan startował w swoim zawodzie, jak zarzucano prezesowi Maciejowi Szczepańskiemu, który stworzył najnowocześniejszą telewizję w Europie, że robi to kosztem noworodków, które nie mają mleka – pamięta pan? Pan wtedy – i słusznie, śmiał się z tego. Co takiego stało się dzisiaj, że pan zmienił zdanie? Czyżby już rozumek pana, zbliża się do rozumku noworodka?”; „Nie popieram finansowania przygłupów biegających za skórzanym workiem z publicznych pieniędzy (bo sądząc po władzy jaką ma UEFA, w piłce nożnej kasy jest wystarczająco dużo i bez pieniędzy podatników), ale pan Żakowski tutaj czysty populizm uprawia. Rozdawanie mieszkań tym „słabiej sobie radzącym”? A jak chce pan redaktor odróżnić słabiej sobie radzących od tych, którzy po prostu wymyślili sobie „radzić” na koszt innych? Mi mieszkania nikt w prezencie nie dał, tylko muszę na nie zasuwać przez 30 lat. Mógłbym 15, gdybym nie musiał połowy swojego zarobku oddać państwu, by miało na swoje fanaberie — czy to piłkarskie, czy socjalne”. Znalazły się jednak także opinie wyrażające poparcie dla poglądów Żakowskiego: „Paręset rodzin mogłoby dostać mieszkania, gdyby nie promocja Euro……Nie tylko. Gdyby nie to jeb*** Euro byłyby pieniądze na szkoły, na przedszkola, na żłobki, na waloryzację emerytur, na dopłaty do leków i szereg innych rzeczy na które nie ma pieniędzy. Skończy się Euro w kraju zostaną długi do spłacania i 4 nierentowne stadiony – pomniki Tuska. Jedynie prywatna firma UEFA i cesarz Platini zarobią u frajerów znad Wisły na czysto 2,5 mld euro. NIECH ŻYJE III RP. EPOKA KORUPCJI, ZŁODZIEJSTWA I PARADOKSÓW”. Dorota Gawryluk napisała z kolei, że mistrzostwa to impreza tylko dla mężczyzn, a kobiety zostają same z maturami dzieci. Jej publikacja spotkała się chyba z najbardziej krytycznym odzewem spośród wszystkich głosów sprzeciwu wobec EURO: „Mnie też euro nie interesuje kompletnie. Ale ten artykuł jest zwyczajnie toksyczny i seksistowski. Tak jakby wszyscy mężczyźni byli fanatykami piłki nożnej, a żadna kobieta nie. To jest manipulacja”.

Kazimiera  Szczuka ogłosiła, m.in. w programie „Kropka nad i”, że jest przeciwko organizacji piłkarskich mistrzostw dlatego, że nie przyniosą one żadnej korzyści Polsce, są drogie, a poza tym sprawią, że w Polsce rozkwitnie przemysł usług seksualnych. Ku radości lubujących się w takich wypowiedziach mediów odpowiedział jej Zbigniew Boniek, a następnie Wojciech Szczęsny: „To tak jakbym zapytał się pani Szczuki, jaki jest sens rozmawiania o książkach, które już przeczytała. Wykazałabym się ignorancją na podobnym poziomie. Życzę jej, żeby kiedykolwiek i z czegokolwiek miała taką frajdę, jaką inni mają z oglądania lub grania w piłkę. Ta wypowiedź ocieka jaką niezrozumiałą zawiścią. Myślę, że pani Szczuka w poprzednim wcieleniu miała ptaszka i wcale się to jej nie podobało. Teraz odreagowuje”. Ta wymiana opinii została powtórzona w mediach 30 razy. „Pędzę więc na barykadę pod rękę z Kazią, Dudą z Solidarności i matkami, które wyliczyły ile przedszkoli mogłoby powstać gdyby nie było EURO. Kwestią czasu są wyliczenia ile dzieci nie umarłoby na raka. Razem zniszczymy ten turniej” – skomentował internauta jedną z publikacji prezentujących stanowisko Szczuki.  Również Magdalena Środa skrytykowała inwestycje w EURO przekraczające możliwości Polski, słabe przygotowanie kraju do mistrzostw oraz ich upolitycznienie. „Polscy, by tak rzec, inteligenci mają nowy snobizm: pogardę dla piłki nożnej” – głosy przeciwne EURO ironicznie podsumował jeden z internautów.

EURO okazją do demonstracji
Na Ukrainie najbardziej widoczne są protesty grupy FEMEN. FEMEN występuje przeciwko Euro 2012 twierdząc, że mistrzostwa doprowadzą do rozwoju prostytucji w miastach, gdzie będą odbywać się mecze. Według działaczek, na turniej przyjadą kibice, którzy zainteresowani są tylko piciem alkoholu i intymnymi spotkaniami z Ukrainkami.  Podobne opinie – dotyczące wzrostu zagrożenia przestępstwami seksualnymi – pojawiły się też na polskim gruncie. Najmocniejszym jak dotąd elementem protestu Ukrainek było zrzucenie pucharu Henry’ego Delaunaya z podestu na ziemię podczas prezentacji trofeum w Kijowie. O działaniach grupy FEMEN  kontekście EURO napisano od 1 kwietnia 2012 roku prawie 270 razy.

Nie tylko aktywiści zgromadzeni wokół akcji „Chleba zamiast igrzysk” planują demonstrację w czasie mistrzostw. Także środowiska związane z TV Trwam zapowiedziały protesty. „Prawo i Sprawiedliwość zamierza w obronie Telewizji Trwam zorganizować w Polsce demonstracje podczas Euro 2012, manifestację w Brukseli oraz zgłosić dezyderat do OBWE” – informowały media, później jednak – wobec deklaracji pokoju na czas mistrzostw – plany te zaczęły być wątpliwe.

Małe wielkie sprawy
„Termin porodu mam na Euro 2012,…. nie uda się zbudować obwodnicy mojej miejscowości i wszyscy będą jechać przez nasze malutkie jednopasmowe rondo… oczami wyobraźni widzę te kolejki…zwłaszcza, że ludzie chcą tam protestować i pikietować z powodu wysokich cen paliw;]…” – napisała jedna z kobiet aktywnych na forum dla przyszłych mam.

Alternatywy dla piłki
W internecie znaleźć można propozycje spędzenia czasu inne niż śledzenie rozgrywek piłkarskich – np. warsztaty jogi „Daleko od nogi”. Zainteresowanie czasem i pieniędzmi ludzi, których męczy zgiełk związany z EURO, nie jest świeżym pomysłem. Już we wrześniu 2010 roku powstała inicjatywa „Olsztyn miastem wolnym od futbolu”. Olsztyn miał być alternatywą dla mistrzostw – cisza, spokój i masa niepiłkarskich atrakcji, w tym tak egzotycznych jak wyciszające kapsuły z muzyką relaksacyjną. Od pojawienia się tego pomysłu, napisano o nim ponad 200 razy, szczególnie popularny był to temat, gdy Zakopane zadeklarowało chęć przyłączenia się do inicjatywy. Z czasem jednak liczba publikacji malała – Olsztyn wycofał się z pomysłu. Miasto z wolnego od futbolu stało się „futbol friendly”. Opinie internautów były różne, szczególnie krytyczne dla władz miasta, gdy okazało się, że na fali „futbol friendly” zadecydowano o utworzeniu strefy kibica na plaży miejskiej, odbierając w ten sposób miejsce siatkarzom plażowym. Władze miasta szybko się z tego wycofały. Od 1 kwietnia wspomniano o strategiach Olsztyna na EURO zaledwie 20 razy. Zakopane pozostałe wierne idei „wolności od futbolu”.

5.    PROMOCYJNE SZALEŃSTWO

„Czynnikiem sprzyjającym wzrostowi cen żywności w II kwartale br. będzie spodziewane wzmożenie popytu związane z organizowaniem przez Polskę mistrzostw piłkarskich Euro 2012” – bezlitośnie poinformowały media. Jednocześnie szeroko dyskutowany był temat wynajmu mieszkań i pokoi dla kibiców zza granicy. Okazało się, że nawet miasta-gospodarze mistrzostw mają więcej mieszkań niż chętnych, co było sporym rozczarowaniem dla wszystkich mających nadzieje na szybki i znaczący zarobek. Jednocześnie, im bliżej mistrzostw, tym więcej jest publikacji na temat sposobów zabezpieczenia mieszkań przed nieplanowanymi skutkami wynajmu – zalecane jest między innymi ubezpieczenie mieszkań z tej okazji. Najbardziej zauważalnym skutkiem EURO jak na razie jest szaleństwo piłkarskiego brandowania wszelkich produktów. Bartosz Konopka, jeden z blogerów portalu wirtualnemedia.pl stworzył litanię do EURO – wymieniając tak absurdalne – choć autentyczne – produkty jak packa na muchy w kształcie piłki, kiełbasę kibica, itd. Jednocześnie blogerka z 40tygodni.pl pisze: „dziewczyny, gdybyście widziały moje zdziwienie gdy weszłam ostatnim czasem do biedronki. robię sobie zakupy jak gdyby nigdy nic i podchodzę do koszy żeby zerknąć cóż nowego się w nich znajduje a tu co widzę??? chusteczki do wycierania pupy dla niemowląt… i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że te chusteczki posiadały logo Euro 2012… niemal zaliczyłam glebę. patrzę na cenę, 4.99 za 90 stuk więc całkiem przyzwoicie. kupuję więc z ciekawości by przetestować owy wynalazek. cóż, chusteczki jak chusteczki”, zgadzają się z nią komentujące ciężarne: „Teraz wszystko jest Euro, ser jest Euro, kiełbasa kiedyś podlaska teraz Euro. Barszcz czerwony i biały w zestawie też jest dla kibica. Wszystko, wszystko ,wszystko”. Kobiety deklarują, że znaczenie ma dla nich cena i jakoś, a nie znaczek EURO. Reklama nie tylko w tym kontekście stała się bolączką internautów – na forach internetowych znaleźć można głosy oburzenia: „Euro się zbliża, a reklama zwymiotowała na miasto” – piszą warszawiacy. Najczęściej komentowaną reklamą na EURO stał się spot Coca-Coli prezentowany w Hiszpanii. W reklamie tej zaprezentowany został Polak, który pracuje w Hiszpanii i tęskni za krajem, a w konkursie Coca-Coli ma szanse na wygranie biletu na mistrzostwa i spotkanie z rodziną. Internauci równo podzieli się na zwolenników i przeciwników spotu. Na wielu forach czy blogach znaleźć można dyskusje na ten temat, często z dogłębną analizą szczegółów, np. tego, jak na wizerunek Polaków wpłynąć może fakt, iż postać w reklamie trzyma buty na balkonie. Dyskusja na ten temat rozgorzała kilkanaście razy.

Instytut Monitorowania Mediów wyraża zgodę na publikację raportu, wyników badań i dołączonych do nich materiałów graficznych pod warunkiem podania źródła („Instytut Monitorowania Mediów” lub „Kompas Social Media”) w artykule oraz oznaczenia źródła przy każdej grafice.

O badaniu:
Analizę wykonano na podstawie 7 621 materiałów internetowych dostarczonych przez Instytut Monitorowania Mediów, w których znalazła się fraza „EURO 2012 – bojkot” oraz 339 materiałów zawierających frazy, m.in. „miasto wolne od futbolu”, „ustawa o przejezdności”, „hiszpańska reklama Coca-Coli EURO 2012”, itd. 484 materiały dotyczy promocji miast-gospodarzy imprezy. 37 581 publikacji dotyczyło najczęściej dyskutowanych tematów w kontekście EURO 2012 – stadionów, autostrad, itp. Raport obejmuje okres od 1 kwietnia do 23 maja 2012 r.